.Od razu wskoczyłam do wanny z gorącą wodą.
Kupiłam przy okazji łopatę do odśnieżania i jutro zabieram się do odgarniania śniegu na tarasie.
Dziś zrobiłam ogórkową i wyszła mi taka nieziemska, że w żadnej restauracji nie zaznacie takiej rozkoszy dla podniebienia.


Oglądaliście dziś skoki? Małysz dał z siebie wszystko i nie zawiódł tysięcy kibiców, którzy przyjechali do Zakopanego. Wiem jak to jest, bo sama jeszcze w liceum pojechałam na „ Małysza" razem z koleżanką. Tej atmosfery, jaka jest podczas skoków nie da się zapomnieć. Stałyśmy już od 5 rano pod skocznią, żeby zająć dobrą miejscówkę i żeby dobrze widzieć Adasia, Swena Hannawalda i innych:) W plecakach obowiązkowo był termos z gorącą herbatą a w rękach flaga. Naprawdę byłam prawdziwym kibicem. Wcześniej tłukłyśmy się rozklekotanym i nieogrzewanym pociągiem z Warszawy, ale było warto. To był czas małyszomanii i bilety trzeba było zdobywać dużo wcześniej. Już miesiąc wcześniej miałyśmy też zarezerwowany pokoik w prywatnej kwaterze. He he nawet udzieliłam wywiadu dla telewizji Puls, jako kobicka i fanka Małysza.
na zdjęciu to ja podczas tamtej wyprawy:)