|
wtorek, 02 lutego 2010 10:03 |
|
Powiem szczerze, że fani zespołu TH nie odpuszczają i od dobrych paru lat przysyłają namiętnie maile z prośbą o ocenę tego zespołu. Specjalnie dla Was kilka szczerych i obiektywnych słów ode mnie.
Kochani,
Nie jest to zespół, który reprezentuje sobą wysoki poziom muzyczny, nawet wśród komercyjnych produkcji są znacznie lepsze. Wokalista jest jednak na tyle charyzmatyczny i wyrazisty, że przyciąga fanów. Bill ma wizerunek androgyniczny. Jest przez to jeszcze bardziej tajemniczy i pociągający dla młodych dziewczyn. Nie jest bez znaczenia jego mocny i kontrowersyjny makijaż oraz stroje, nawiązujące poniekąd do subkultury Emo. Spójny wizerunek ma większy wpływ na to jak zespół jest postrzegany niż ich muzyka. Słaba muzyka i amatorski śpiew nie przeszkadzają im sprzedawać w Niemczech ponad 1 mln płyt. Wiem, że dla fanów TH mogą to być słowa niesprawiedliwe, ale sami zobaczycie z perspektywy czasu, że miałam rację. Ich muzyka jest kiepska, ale za to przekaz jest szczery. Nastolatkowie szukają w swoich idolach podobieństwa, podobnych problemów i celów. Jest to zespół „zbuntowany", niegrzecznych chłopaków z osiedla co na pewno podoba się dorastającym nastolatkom. Nie dziwię się, że zyskał tak wielu fanów. Młodzi ludzie potrzebują silnych osobowości i mocnych komunikatów, które bez wątpienia niesie ze sobą produkt jakim jest TH. Godnym uznania jest fakt, że chłopaki nadal istnieją. Zazwyczaj tego typu zespoły szybko się rozpadają z powodu nieporozumień różnego typu. Głównym powodem są pieniądze, bądź ingerujący w kariery rodzice, przekonani, że ich dzieci są za młode na takie sukcesy i powinni zająć się szkołą. Tutaj widać niesamowitą konsekwencję i odwagę w budowaniu takiej a nie innej marki i stylu.
|