Wczoraj na Torwarze byłam na pokazie Macieja Zienia. Poszłam z czystej ciekawości, by zobaczyć jego nową kolekcję na jesień-zima 2010/11 i ocenić jego talent o którym tak mówi się w mediach. Wcześniej miałam mieszane uczucia co do jego rzekomych wyjątkowych zdolności i rzadko, które kreacje robiły na mnie wrażenie. Podziwiam projektantów odważnych, z niesamowitą wyobraźnią takich jak Karl Lagerfeld czy nieżyjący już Alexander McQueen .
Maciej Zień nie należy do szczególnie nowatorskich, wyrazistych i specjalnie kreatywnych. Jego suknie były piękne, kobiece, delikatne, ale nie były oryginalne. Modelki były urodziwe, przyciągały wzrok i trzeba przyznać, że w większości sukni wyglądały zjawiskowo. Mimo wszystko brakowało mi szaleństwa i odwagi. Uważam, że człowiek z taką pozycją powinien wyznaczać trendy i kreować rzeczywistość modową a w jego przypadku za dużo jest asekuracji.
Tak na marginesie to pierwszy raz zobaczyłam taki spęd gejów.(oczywiście poza Utopią) Przy okazji lizodupstwo na maxa.


