
Jestem showbiznesowym prorokiem. Chyba nikt czytający mój blog nie ma wątpliwości. Nie jestem naiwna i znam życie, a tym bardziej zasady panujące w showbiznesie. Szybko przewidziałam, że Farelek oleje Alicję a także, że współpraca Edzi z Sablewską nie potrwa długo.
Oto co pisałam na ten temat jakiś czas temu....
„Na takim doradztwie Sablewskiej Edyta daleko nie zajedzie. Zdumiewające jest jak szybko Edyta dała się uzależnić. Jest pod 100% wpływem Sablewskiej, omamiona i zaślepiona jak dziewczynka po pierwszym pocałunku. A potem znów będzie płacz i zgrzytanie zębów...." (01.01.2011)
„Niestety nie ma żadnego zabezpieczenia przed menadżerami, którym szybko wyrastają skrzydełka, przejmują kontakty, wykorzystują całą wiedzę i myślą, ze są wielkimi kreatorami sukcesów. Żeby ustrzec się przed zdrajcami to teoretycznie najlepiej nie mieć menadżera. Wtedy sprawa jest oczywista i nie ma wątpliwości kto jest odpowiedzialny za sukces. A jak chcesz mieć menadżera to musisz się liczyć z tym, że przy pierwszej nadarzającej się okazji, wyroluje Cię bez skrupułów." ( 10.07.2010)
Górniak zwolniła Sablewską. Szczerze mówiąc to Maja została wypieprzona na zbity pysk . Jak widać Górniak stosunkowo szybko się ocknęła i otrzeźwiała. Doda bujała się z nią nieco dłużej.
Szczerze powiedziawszy dawałam im więcej czasu, licząc, że jakimś cudem uda się doprowadzić choćby do nagrania płyty, ale z drugiej strony obserwując poczynania Majki nie dziwię się Edycie. Edzia przy Sablewskiej stoczyła się medialnie w TzG, zaserwowała gniot 2011 roku postaci swojego singla, a także wystąpiła w dość żenującym trio na Sylwestrze pokazując majtki. To nie przystoi gwieździe z taką pozycją i klasą, która nadal w niej drzemie.
Nie jest tajemnicą, że Sablewska nie dysponuje dostateczną kasą, by zapłacić za światowe produkcje dla Górniak, a Górniak z własnej kieszeni też nie będzie wykładać, bo po to zatrudniła menadżera, by potrafił zadbać o sponsorów . Jednak Sablewska głównie ogranicza się do chodzenia po imprezach ze swoimi podopiecznymi, poprawia włoski i dba, by panie do siebie pasowały pod względem stylizacji. A więc stworzyła swojego klona-Edytę ubierającą się i wyglądającą jak Maja, bez swojego stylu i charakteru.
Menadżer nie jest po to by latać po bankietach i wozić gwiazdy do dentysty. Do tego wystarczy asystentka,lub kierowca. Menadżer w tym czasie powinien załatwiać pieniądze i koncerty. Kiedyś powiedziałam Majce- słuchaj Ty więcej zarobisz promując siebie, niż te wszystkie gwiazdki. Wtedy odpowiedziała- że nie, że ona lubi być w cieniu, że jej to nie kręci. A ja powiedziałam- zacznie cię kręcić, jak zobaczysz złotówki w oczach. I tak się stało. Zresztą udowodniła, że ma parcie na szkło i chce być celebrytką. Wystąpi w X Factor jako juror. Edzik jest jaka jest, ale na szczęście swój rozum ma. Przecięła tę chorą współpracę w odpowiednim momencie. Co to za menadżer który przez prawie rok nie był w stanie znaleźć poważnego sponsora dla Edyty? To banalnie proste przy takim nazwisku. I nauczka dla wszystkich panienek , że „przyjaźń" miedzy menadżerem i gwiazdą to utopia. I jeszcze jedno-pokażcie mi w Polsce menadżera, który cokolwiek więcej potrafi poza podczepianiem się pod znane nazwisko, lub artystę z grubym portfelem.
Czy Edyta poradzi sobie bez menadżera? O tym pisałam 17.01.2010 . Zachęcam do lektury.