
Marcin Kydryński - 50 letni mężczyzna, który swój byt zawdzięcza sławnemu i wyjątkowemu ojcu oraz równie znanej matce. Chłopak wychuchany, wycackany i wypielęgnowany jak dupcia niemowlaka. Wielki "znawca" muzyki, podróżnik i mąż Ani Jopek. Porusza się tylko wśród tak zwanych wyższych sfer i elitarnego grona ą ę, nie ma w domu telewizora, bo po co ma tracić czas na bzdury. Wizerunkowo idealny i kryształowy. Elokwentny. Dla wielu nudny, bezjajeczny i jałowy.
Okazuje się, że facet ma swoje zboczenia. Swoje samcze pragnienia opisał kilkanaście lat temu w książce „ Chwila przed zmierzchem ".
„Za dwudziestkę mógłbym taką pachnącą miodem, śniadą dziewczynkę wziąć do swojego hotelu i pieścić przez wiele godzin. Świństwo, ale potworną miałem na to wówczas ochotę."
„Prawdę mówiąc od pierwszej mojej wyprawy do północnej Afryki mam pewną słabość do małych Arabek."
„Nie sądzę, by znalazł się zdrowy mężczyzna, który umie oprzeć się ich urokowi. Nie jest to bowiem wdzięk ludzki, do którego przywykliśmy, ale zwierzęcy. Te dziewczyny proszą, by je pokryć."
Tak pisał o młodych Afrykankach.
Zboczeniec? Swoje fantazje seksualne opisuje w książce, a brzmi jak rasowy pedofil. A tak na marginesie ciekawe czy Ania też prosi by ją POKRYŁ.
To może wpuśćmy go w stado kóz – będzie pokrywał ile się da !