Wczorajsza wiadomość o samobójstwie Andrzeja Leppera zmroziła krew w żyłach wielu Polaków. Niezależnie od upodobań politycznych trzeba docenić jego wielki talent polityczny, ambicję, pracowitość oraz medialną osobowość. Nie sztuką jest wstąpić do istniejącej już partii i być jej niewolnikiem. Sztuką jest zbudować partię od podstaw i zmotywować grupę ludzi do działania. Lepper wziął sprawy w swoje ręce i krok po kroku osiągał kolejne cele. A mieć w życiu cel,pomysł, chęci i wizję to podstawa. Niewielu ludzi wie czego chce od życia. To rzadkość. Lepper miał plan i zrealizował go od zera. Nie poddawał się i ku zdumieniu tych wyrafinowanych polityków stał się dużym graczem na scenie. To wymaga naprawdę silnej psychiki i wyjątkowej charyzmy. Zmieniał się na oczach Polaków. Stał się wytrawnym mówcą, a jego siła argumentów wielokrotnie miażdżyła jego politycznych rywali. Bez kompleksów, z uśmiechem na ustach szedł w jednym szeregu z największymi politykami. Co ciekawe znam wiele osób, które ciepło się o nim wypowiadają, pomimo jego dość „ kontrowersyjnych" poczynań i niskich standardów jakie wprowadził do sejmu. To była najbarwniejsza postać polskiej polityki. Szkoda człowieka, bo to był po prostu fajny gość.
Trudno mi uwierzyć w samobójstwo. Mogę śmiało powiedzieć, że dziś nie wierzę w samobójstwo Leppera. Choć z drugiej strony faktem jest, że każdy ma gdzieś kres i granice swojej wytrzymałości.