
Nigdy nie byłam zwolenniczką Rihanny. Artysta to człowiek wolny. Rihanna jest niewolnikiem.
Madonna, Lady GaGa czy Beyonce to inny wymiar komercji. One mają świadomość zarówno swojego istnienia jak i tworzenia.
Rihanna jest tylko maleńką śrubką w całej tej machinie. Kolejne single wypuszczane w tak krótkich odstępach czasu to jak taśmowa produkcja śledzia. Przeciętny odbiorca zatrzymał się na etapie „ Umbrelli " i właściwie nic nie stracił.
Rihanna to największy muzyczny produkt ostatnich 10 lat. Kompletnie bezoosobowy twór, realizujący plan wytwórni bez mrugnięcia okiem, potulny jak baranek. Głos Rihanny jest przeciętny,drażni i męczy, a jej występy na żywo pozostawiają wiele wiele wiele wiele do życzenia. Płyty wydawane są z prędkością zatrważającą. Najgorsze, że nie są coraz lepsze i niczym się od siebie właściwie nie różnią. Taka plastikowa papka, bez duszy. Nie dziwię się, że Adele sprzedaje się obecnie lepiej. W tym co robi jest przynajmniej wiarygodna, a ludzie pragną odetchnąć od nadętej Rihanny.