Im więcej czasu spędzam u siebie na mazurach, tym bardziej nie rozumiem ludzi. Suka w ciąży przywiązana do drzewa znaleziona w środku lasu w czasie porodu. Jeden piesek żyje, trzy niestety martwe w jej brzuchu. To nie jest niestety film. To zdarzyło się wczoraj. Minusowe temperatury, środek lasu i cierpiące zwierzę. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby to zrobić? Czy w ogóle można kogoś takiego nazwać człowiekiem? To zwyrodnialec i sadysta, który powinien resztę życia spędzić uwiązany na łańcuchu. Kto by pomyślał, że to uczynili ludzie mieszkający kilka kilometrów ode mnie? Niby normalni, niby z pozoru dobrzy i ludzcy. Z pozoru..... Drugi przypadek również w tym tygodniu – mieszkaniec tej samej wioski wziął małego ślicznego białego pieska i ku mojej radości nie przywiązał zwierzaczka do łańcucha. Po 2 tygodniach pieska nie było. Co się okazało? Zabił psa. Dlaczego? Bo pies nie szczekał i nie bronił kur przed lisem. Piesek chciał się bawić i był zbyt łagodny. To znów nie film. To rzeczywistość. A co potem?
Potem ten sam człowiek poszedł do kościółka.....
