A dlaczego nie? Czy wszyscy kandydaci muszą być identyczni? Czy wszyscy muszą być w garsonkach i garniturach? Spięci, smutni, zdołowani, zestresowani i nadęci? Bo tacy przecież jawią się na billboardach. Jak można oddać głos na kogoś kto na zdjęciu wygląda jak umarlak? Jak można zaufać komuś kto zmęczony jest życiem i ma głęboką depresję w oczach? Tacy ludzie zwykle kandydują. To niby oni mają zmieniać Polskę?
Plakaty mają przedstawiać zdjęcie , a nie program wyborczy. Plakaty informują wyborców, że taka a taka osoba kandyduje.O programie wyborczym mówi się na spotkaniach z wyborcami. Od kiedy plakat kandydata mówi o jego kompetencjach? Z twarzy lub garnituru można odczytać program wyborczy? Kompetencje można rozpoznać podczas rozmów, dyskusji, debat, ale nie ze zdjęcia. A stereotypowe myślenie bardzo często się nie sprawdza. Czy pozujący w garniturach kandydaci są kompetentni, bo mają garnitury? Kampania ma być głośna, skuteczna medialnie i wyrazista. Żeby ktoś oddał na mnie głos musi przecież najpierw wiedzieć, że kandyduję. Nie ma lepszego sposobu informowania o tym. w świecie, który zalewany jest co sekundę nowymi ciekawostkami ,niż poprzez kontrowersję, skandal, oryginalność, niebanalność oraz sex.
Niestety podczas tych kilkunastu dni zauważyłam jak słabych mamy specjalistów od marketingu politycznego i PR-u. Stereotypowe myślenie speców od marketingu politycznego jest przerażające. W większości wywiadów wypowiadali się, że ktoś kto pokazuje się w bikini musi mieć słaby program wyborczy. Czyli idąc tym tropem rozumowania ktoś kto założy na siebie worek od ziemniaków , habit, lub elegancką suknię powinien mieć program rewelacyjny?
Pojawiły się w stosunku do mojego plakatu zarzuty, że to nie jest poważne podejście do samorządu. Cóż... A co jest poważne? Łapówki, korupcja i znajomości, które są powszechne w polskiej polityce? Stare pryki wyciągające obleśne łapy po łapówki, karierowicze i niekompetentni nieudacznicy są lepszą alternatywą, niż uczciwa,niezależna, ambitna, szczera i młoda dziewczyna?
- startuję z listy 35, wspólnoty samorządowej „ Nasze Miasto" a jak wiadomo największe szanse mają listy dużych partii.
-mam miejsce 11 a zwykle wchodzą kandydaci z 1 lub ostatniej pozycji
- mamy społeczeństwo konserwatywne i katolickie , więc forma mojej kampanii może być dla niech zbyt kosmiczna
- jestem na zdjęciu za ładna, co może spowodować alergię na mnie wielu pań
-niektórym nie mieści się w głowie, że dziewczyna może być inteligentna i atrakcyjna zarazem
-moja kampania była bardziej globalna niż lokalna i ten typ podejścia do promocji sprawdziłby się lepiej gdyby dotyczył kandydata do sejmu

„Cokolwiek by o jakości kampanii Sary nie mówić, jest ona skuteczna. Przynajmniej na poziomie wzbudzenia zainteresowania mediów. Jak to przełoży się na liczbę głosów - zobaczymy już niedługo" pisze gazeta.pl
Dziękuję wszystkim dziennikarzom z Polski i świata za miłą współpracę. Poza nielicznymi przypadkami, jak chociażby redaktorka gazety Wyborczej nie potrafiąca pozbyć się jawnej nienawiści i subiektywizmu w zadawaniu bezczelnych pytań, to naprawdę było sympatycznie. Pragnę podziękować panu Sianeckiemu, który jako pierwszy bez ironii i z pozytywnym nastawieniem odważył się w programie „ Szkło kontaktowe" poinformować o moim plakacie. Jestem dumna z dziennikarzy, bo potrafili zrozumieć, że dziewczyna może świadomie, z dystansem i premedytacją promować swoją kandydaturę w sposób kontrowersyjny i oryginalny. To naprawdę miłe, że tak wiele mediów wspierało mnie. Jaki wynik osiągnę okaże się w niedzielę, ale bez względu na wynik ta kampania była dla mnie wielkim sukcesem i doświadczeniem, które z pewnością zaprocentuje w przyszłości.