Huczne zapowiedzi, mnóstwo słów, wiele PR-u o nic. Bo w żadnym razie nie ma czym się zachwycać w przypadku tego co serwuje nam Tola Szlagowska i jej arcywybitna MANYżerka Majka S. Tola nadal mówi zamiast śpiewać, obecnie prezentuje styl pod moją autorską nazwą „ utajony bełcik” i pod osłoną amerykańskiej szkoły chce wcisnąć ludziom kit, że się czegoś tam nauczyła. Tola „ stara malutka” gniecie coś pod nosem. Udaje ambitną i alternatywną piosenkarkę. Ble ble ble… To jest średnie, bardzo średnie. Oba single są mocno przeciętne. Oj dużo pieniążków mama Toli będzie musiała wybulić, żeby coś medialnie drgnęło. Oj dużo. A Sablewska ośmiesza się po raz kolejny podniecając się tym, że siedzi w USA i "nadzoruje " produkcje Toli. Maja ma tyle do powiedzenia co wróbel na dachu.
