Wioletta Villas nie żyje. Nie będę nagle po jej śmierci pisać listów pochwalnych na jej temat, ale krótko napiszę parę słów. Pokręcona, dziwaczna, ekscentryczna, niezrównoważona psychicznie..... takich opinii o artystce nie brakowało. Nie wiem jaka dokładnie była, bo swoje lata wśród błysków fleszy miała wtedy gdy nie było mnie nawet na świecie. Na pewno kolorowa, na pewno zapamiętywana, wrażliwa, odważna i oryginalna Miała artystyczną duszę, wiele pięknych piosenek na swoim koncie, a także nienaganny widowiskowy strój sceniczny. Jej wizerunek był dopracowany w każdym szczególe, a długie blond włosy (często peruki) były jej znakiem rozpoznawczym. W ostatnich latach pomieszało jej się maksymalnie w główce, ale i tak szkoda człowieka.
Trzeba przyznać, że w latach 60-tych i 70-tych była postacią szokującą, odważną i nieokiełznaną. Była gwiazdą. Nie przystawała do czasów socjalistycznych.
Wystarczy popatrzeć na to zdjęcie.
