Joanna Mucha, minister sportu robi coraz większą furorę. I nie ma się czemu dziwić. Takiej pani minister Polska jeszcze nie miała.
Mucha nie ukrywa, że o sporcie wie niewiele, z uroczym uśmiechem biega wokół stadionu wśród wielu kamer i fotoreporterów, z wdziękiem udziela wywiadów i z lekkością rozdaje premie. Pierwsza pani minister, która została powołana na stanowisko prawdopodobnie głównie za sprawą swojej urody i wrodzonych „zdolności ogólnych" ,nie schodzi z pierwszych stron gazet.
Donek skusił się na jej magnetyczną medialność. I wiedział co robi. Polityka bez mediów, to jak Lech Wałęsa bez internetu
Kompetencje medialne okazały się w jej przypadku kartą przetargową, a skoro jak sama mówi szybko się uczy, to będzie się uczyć na oczach wszystkich Polaków. Ona jest tylko wisienką na torcie, bitą śmietaną na galaretce " Tuskowych gier" i ma tyle do powiedzenia, ile pozwoli jej powiedzieć Donald.
Mucha jest miła, sympatyczna i ładna, więc na ekranach telewizorów w całej Europie będzie pięknie reprezentować Polskę podczas ceremonii otwarcia mistrzostw. Reszta i tak nie zależy od niej.